Raport z Czarnobyla z dnia 10-11/5/2016

W Ostatnich dniach ja Sankiewiczeq postanowiłem wstąpić w szeregi SCP. Po paru dniach dostałem informacje o przyjęciu mnie oraz o tym że wysyłają mnie na wyprawę z ekipą elitarną BETA do Czarnobyla, aby sprawdzić dlaczego poprzednia ekipa (GAMMA) zniknęła…
Brzmi ciekawie prawda? może i było ciekawie ale ani trochę przyjemnie…

Chciałbym jeszcze wspomnieć o tym iż moje raporty będą trochę w innej formie wypowiedzi ponieważ tak piszę i tyle oraz ten raport to tylko wprowadzenie a poszczególne podmioty będą opisywane w kolejnych raportach


A więc około szóstej nad ranem 10 maja (wtorek) przybyliśmy do Czarnobyla i o dziwo na dobry start zastaliśmy zdewastowane przejście do miasta, spalony van, przewrócona budka kontrolna, na drzewie ślady krwi oraz wisielec. Ekipa od razu przeszukała teren. Znaleźli tylko trochę czerwonej sierści oraz zakrwawiony nożyk z dołączoną karteczką: uciekajcie stąd! Mieliśmy przeszukać tylko szkołę, osiedle oraz szpital czyli miejsca gdzie ostatnio widziano ekipę GAMMA
okazało się że do szpitala (najbliższego celu) jest ok. godzina drogi na piechotę (auto jest za głośne) gdy doszliśmy do szpitala widać było że budynek ledwo stoi a trawa przed nim porośnięta jest dziwnym grzybem z którym nawet ekipa BETA nie miała do czynienia, więc pobrałem próbki i stwierdziłem że opiszę go dokładniej gdy zbadam go w ośrodku SCP, W środku oczekiwał na nas dziwny obiekt porośnięty owym grzybem po czym rzucił się na jednego z nas gryząc go dotkliwie w ramię i nogi. Po chwili obiekt został zastrzelony. Wyglądał jak człowiek … tylko porośnięty tym czymś. postanowiliśmy rozbić tam obóz i poczekać do następnego dnia, niestety w nocy pogryziony żołnierz (nazywał się Alex) dostał wysokiej gorączki po czym zmarł a następnie przebudził się oraz próbował nas ,, pogryźć ,,. następnego dnia wyruszyliśmy w stronę osiedla, po drodze napotkaliśmy opuszczony konwój wojskowy, stwierdziliśmy że warto go zbadać. Nagle wyskoczyły na nas malutkie stworzonka (na oko wielkości królika) i zabiły 7 naszych ,, plując ,, im w twarz brązowym kwasem, nazwałem je kuziaczami (kuziacz, liczba mn. kuziacze) zrobiłem im zdjęcie które załączam poniżej

50895_lepus.jpg

w 5 osobowej ekipie wyruszyliśmy na osiedle. Gdy dotarliśmy na miejsce jeden z nas wszedł do środka wyskoczyło na niego 3 metrowe monstrum przypominające wilko-kolczugę i zabiło 3 naszych po czym John, jedyny ocalały (poza mną) zabił go. niżej załączam szkic Johna (a tak przy okazji, bardzo ładnie rysujesz John)

Mutant_dog_by_Anubiscomics.jpg

Nagle dostaliśmy nakaz od centrali o opuszczeniu terenu i powrocie do bazy. Byłem szczęśliwy jak nigdy… kuziacze, grzyb oraz wilko-kolczuge opiszę potem lecz teraz potrzebuję chwili odpoczynku, zaraz lądujemy na stacji SCP. Nie mówię że nigdy nie wrócę do Czarnobyla ale na pewno nie zrobię tego w najbliższym czasie.


obrazki oczywiście nie są moje, mam nadzieje że się podobało.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License